<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Blokowy sport">
<author_1="Wiech">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="11">
<date="1954-11-14">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Reszta poszła już jak z tak zwanego opłatka, nawiezło się piachu dla dzieciaków, zrobiło dwie bramki i kieszonkowy stadion gotów. W zeszłe niedziele właśnie odbyło się otwarcie i pierwszy mecz piłki nożnej między naszą jedenastką : drużyną bloku z Targówka. Zwyciężyliśmy my. Do przerwy poszli dwie szyby na parterze, po przerwie pięć na różnych piętrach, bo, jak mówili fachowcy, Targówek zaczął grać z górnego podania i jakąś tam główką. Ale to nic, nasze chłopaki obiecują, że jak na przyszłą niedziele odstawią rewanżowy mecz na Targówku, to na tamtejszem boisku ani jedna szyba nie ma prawa ocaleć, bo podwórko jeszcze ciaśniejsze od naszego i każden "korner" oraz „spalony" murowanie idzie w okno. Jednem słowem uroczystość była wspaniała z udziałem wszystkich lokatorów. Ci co szyby stracili usiłowali troszkie grymasić, ale jem wytłomaczyliśmy, że dla blokowego sportu musiem wszak ponosić jakieś ofiary. Ponieważ, że już jest boisko, a sport się przyda nie tylko młodziakom, założyłem drużynę starszych zawodników, czyli tak zwanych zdaje się kowbojów — nie pamiętam detalicznie, ale cóś w tem rodzaju. Prezes naszego bloku powiedział, że ze sportów uprawia tylko birdża z powodu, że ma lumbago. Ale wyśmieliśmy go i zmuszony był zagrać z nami w „zbijaka". Ja w tem sporcie byłem w swojem czasie za dużego mistrza, kupiłem na ciuchach przedwojenną lankie, to znaczy piłeczkie niedużą, ale laną z kauczuku. Gra ta polega na powyższem, że jeden ze sportowców wali lanką o ścianę, a wszyscy usiłują złapać. Kto się „sparzy", czyli, że piłka wymsknie mu się z ręki, staje pod ścianą, a najmocniejszy gracz grzeje go lanką w pierwszą krzyżową.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
